filozofia życia,  wywiad

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją – Ola Sadura studentka blogująca o ekologicznym domu, naturalnych kosmetykach i zdrowym jedzeniu

Spotkałyśmy się z Olą w jednej z warszawskich kawiarni na deser i rozmowę. Poczynania Oli śledziłam od początku jej blogowej działalności ponieważ sama interesuję się zdrowymi kosmetykami jako alergik. Jej blog utwierdza mnie w przekonaniu, że idę w dobrą stronę, ale wciąż nie jest idealnie. Miejsce jakie tworzy Ola, pomaga w prowadzeniu ekologicznego domu, wyboru naprawdę naturalnych kosmetyków (a nie tylko z nazwy naturalnych) i skupianiu się na wyborze zdrowych produktów. Zapraszam Was na kolejny już wywiad z cyklu „Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją”


Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją – Ola Sadura studentka blogująca o ekologicznym domu, naturalnych kosmetykach i zdrowym jedzeniu. Moja droga Olu, opowiedz o sobie troszkę.

Hej! Nazywam się Ola. Mam milion pomysłów na głowie, a prawie połowę swojego 23-letniego życia mieszkałam we Francji w Lyonie. Tam nauczyłam się biegle mówić po francusku, a umiejętność komunikacji w obcym języku zachęciła mnie do nauki innych języków: angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego. Co przerodziło się w pasję. Obecnie mieszkam w Łodzi, gdzie studiuję biotechnologię i prowadzę bloga o zdrowym jedzeniu, ekologicznym stylu życia i naturalnych kosmetykach

Witaj na Blogu Fasolki!

Opowiedz nam więcej o swoim blogu

Tematyka mojego bloga koncentruje się głównie wokół ekologii i zdrowia, a ze względu na ścisłe, politechniczne wykształcenie staram się zawsze popierać swoje wpisy naukową literaturą. Moje studia zdecydowanie pomagają mi w prowadzeniu bloga. Dzięki znajomości mechanizmów zachodzących w komórkach ludzkiego ciała wiem, jakie składniki kosmetyków zmienią się w komórce w witaminę A czy C. Wiem, jak substancje zawarte w kosmetykach wpływają na naszą skórę i zdrowie. Wszystko to sprawia, że mogę polecić czytelnikom najlepsze produkty.

Kiedy zaczęłaś pisać bloga i skąd ta decyzja, że akurat blog?

Bloga prowadzę od niespełna roku od kiedy poczułam, że umiem już wystarczająco dużo by dzielić się z innymi tym co wiem. Bardzo lubię się dzielić wiedzą, na studiach nawet pracowałam jako lektorka języków – po prostu przyjemnie jest patrzeć, jak poszerza się czyjaś wiedza, umiejętności, świadomość. Myślę, że każdy zasługuje na możliwość nauki, szczególnie jeśli chodzi o coś tak ważnego, jak zdrowie.

Od czego zaczęło się zainteresowanie ekologią, zdrowiem i naturalnymi kosmetykami?

Trzy lata temu, przy okazji zwykłej wizyty u lekarza dostałam skierowanie na usunięcie czarnego pieprzyka. Onkolog uznał jednak, że to prawdopodobnie już czerniak – czyli najczęstszy rak skóry, w związku z czym wycięto mi go i wysłano na badania. Przez trzy tygodnie czekania na wyniki, gdy widmo chemioterapii wisiało nade mną, miałam czas się zastanowić i wysnuć wnioski. Zmiany na szczęście nie były złośliwe, ale od tego czasu zainteresowałam się składem kosmetyków, a potem jedzenia…i tak to się wszystko zaczęło. Ekologia przyszła potem, a właściwie to dość niedawno… gdy w moim rodzinnym mieście spłonęło wysypisko śmieci. Ten pożar dał mi dużo do myślenia i zmienił moje spojrzenie na kwestię odpadów, segregacji, zero waste itd.

Kompostownik i pomidorki na balkonie Oli

Co napędza Cię do życia zgodnie z Twoimi zasadami?

Muszę znowu podzielić się historią z życia 🙂 Przez cztery lata mieszkałam z prababcią, która ma 92 lata. Nigdy nie dbała o swoje zdrowie, a więc dziś ma cukrzycę, nadciśnienie, zakrzepicę żył… można by długo wymieniać schorzenia, na które cierpi. Moja babcia i dziadek z kolei oboje zmarli na raka przed sześćdziesiątką. Za każdym razem gdy nachodzi mnie pomysł, żeby sobie odpuścić, przypominam sobie o tym wszystkim. Wiem, że przy odpowiednim dbaniu o dietę i zdrowie skóry, mogę mieć wpływ na jakość mojego życia za 30 czy 40 lat – i to mnie motywuje. Do ekologicznego prowadzenia domostwa dużo łatwiej znaleźć motywację – bo w końcu kto nie chciałby mieć zielono na swoim balkonie? Do tego dochodzi świadomość, że przykładamy rękę do ratowania naszej planety. A to ma chyba same zalety.

Czy życie zgodnie z nowymi zasadami wpływa na Twoje samopoczucie?

Jasne, że tak! Odkąd żyję z nowymi zasadami jestem dużo spokojniejsza i pewna siebie. Bardziej doceniam warzywa i owoce, co daje mi dużo radości, nauczyłam się także o wiele lepiej gotować. Świadomość, że wspieram lokalnych producentów i odżywiam każdą komórkę swojego ciała tak dobrze, jak to możliwe, przynosi ogromną satysfakcję. Podobnie jest z ekologicznym życiem, które ma jeszcze tą zaletę, że rzadziej trzeba wynosić śmieci 😀

Wyobrażasz sobie powrót do wcześniejszych nawyków?

Nie wyobrażam sobie. Z jedzeniem bywa różnie – czasami zjem coś, co zawiera sacharozę rafinowaną (tj. biały cukier), ale już jedzenia z McDonald’s, KFC czy innych fast-foodów unikam jak ognia. Nawet pizzę lubię znacznie mniej niż kiedyś i nie mam na nią ochoty. Z kolei jeśli chodzi o kosmetyki, to półki w drogeriach zawalone produktami z olejami mineralnymi i sztucznymi substancjami odrzucają mnie do tego stopnia, że właściwie przestałam odwiedzać takie miejsca. Nie wyobrażam sobie znowu używać takich kosmetyków.

Z jakimi trudnościami musiałaś się zmierzyć podczas zmiany swoich nawyków?

Ja się do dziś mierzę z tymi trudnościami. 🙂 Są inne niż na początku i jest ich mniej, ale nadal istnieją. Na początku najtrudniejszą, największą do pokonania przeszkodą były nadmierne wydatki. Nie ma co się oszukiwać – zdrowy ser kozi z ekologicznego stoiska jest o kilka (czasem kilkanaście) złotych droższy od seropodobnego wyrobu czy nawet od zwykłego sera żółtego. Nauczyłam się jednak oszczędnie podchodzić do ekozakupów, o czym zresztą planuję napisać na blogu niebawem. 🙂 Inną ogromną przeszkodą był brak czasu na gotowanie (wcześniej wystarczyło odgrzać krokiety albo pierogi) oraz niezrozumienie partnera. Z tym jednak też się uporałam –  wystarczyło wszystko lepiej zorganizować, a chłopak uwielbia moje warzywne potrawy i nie potrzebuje już mięsa w każdej z nich.

Rozumiem, że nie samymi studiami, uczeniem się języków i blogiem człowiek żyje. Co robisz jeszcze dla siebie?

Poza tym wszystkim co wymieniłaś w pytaniu, to marzę o wydaniu własnej książki. Od małego dziecka to moje największe marzenie. Właśnie kończę pisać swoją drugą powieść, dotąd jednak nie wydałam jeszcze żadnej. Zbieram środki finansowe na możliwość wydania książki metodą self-publishing. Tematyka jest głównie futurystyczna albo post-apokaliptyczna na ten moment, ale jestem pewna, że z czasem zmienię ją na inną.

Czy uważasz, że szczęście kreujemy sami?

Oczywiście, że tak. Każdy z nas ma wpływ na własne zdrowie, los, a tym samym na własne szczęście. Wystarczy dać sobie czas, aby wsłuchać się w siebie i zrozumieć, czego naprawdę potrzebujemy i w jakim kierunku chcemy iść. Staram się też zawsze cieszyć z tego, że jestem w drodze do celu – często właśnie podróż do celu jest najlepszą, najciekawszą częścią jego osiągania.

Uchyl nam rąbka tajemnicy i opowiedz jakie masz plany na rozwój w sieci miejsca jakie tworzysz?

Pragnę docierać do jak największej ilości czytelników by poszerzać świadomość o zdrowym odżywianiu, naturalnym dbaniu o skórę i ekologicznym życiu. Planuję publikować więcej postów w wymienionych tematykach. W odległych planach mam także napisanie e-booka, ze zdrowymi przepisami i wskazówkami jak wybierać kosmetyki. To odległa perspektywa, ale wszystko przede mną 🙂

Dziękuję pięknie!

Kochani! Jeżeli chcecie zajrzeć na blog Oli to zapraszam na

Witaj na Blogu Fasolki!

Wszystkiego dobrego!

Joanna

inne z cyklu: Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją:

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją – Marta Mikulska pasjonatka podróży

%d bloggers like this: