dobra książka,  szczęście

Recenzja książki Agnieszki Maciąg – Pełnia życia | żyć szczęśliwie

Kochani! Dzisiaj dla Was recenzja książki Pełnia Życia Agnieszki Maciąg. Długo zbierałam się na recenzję. Po pierwsze książka jest rozchwytywana i nie mogłam jej dostać w bibliotece. Po drugie zaczęłam urlop i postanowiłam odpocząć całkowicie. Wracam do Was wypoczęta z recenzją książki, która popchnęła moje życie ku dalszym zmianom!

Recenzja książki Agnieszki Maciąg – Pełnia życia

Muszę przyznać, że życiorys Agnieszki Maciąg mnie niezwykle fascynuje. Pracowała jako modelka, dziennikarka, prezenterka, piosenkarka, pisarka, dyrektor artystyczny marki odzieżowej. Wydała tomik poezji „Zielone Pantofle”, oraz napisała takie książki jak Smak szczęścia, Smak życia i Smak miłości.

 

Niebo i piekło to nie są odległe krainy – to światy wewnątrz nas. W którym świecie chcemy żyć? Wybór należy do nas. Ja wybrałam szczęście. Jednak droga do mojego serca, droga do samej siebie, była kręta i długa, ekscytująca i pełna zwrotów akcji. Wreszcie jestem! W moim raju. Dbam o niego, pielęgnuję go i tworzę każdego dnia…

 

Wciąż płynę rzeką życia. Czasami trafiam na mieliznę, czasem na nagłe zawirowania. Niekiedy jest mi trudno. Uczę się, wyciągam wnioski, wzmacniam, nabieram pokory i znowu wracam w odpowiedni nurt by płynąć lekko. Nieustannie, z radością czekam na to, co będzie dalej…

Rozdział moja podróż

Na początku książki możemy zapoznać się z życiorysem Agnieszki. Jej karierze i sukcesach oraz nutce braku „tego czegoś” w życiu. Agnieszka opisała swoją walkę między rozsądkiem, a potrzebą serca. Bo tak jak wielu z nas jej serce mówiło rzuć pracę i rób coś wspaniałego, a rozum zostań tu, gdzie jesteś bo masz stabilną i dobrze płatną pracę. W moich przemyśleniach nad tą książką pochyliłam się nad tym, że mimo otaczającego ją przepychu nie czuła tego czegoś, co mogło by ją uszczęśliwić. Wręcz przeciwnie. Czuła się zagubiona i przytłoczona. Opis, tego jak bardzo była przepracowana i jak chodziła od lekarza do lekarza szukając przyczyn swojego złego samopoczucia, przypomniał mi jak jeszcze niedawno wyglądało moje życie. I tutaj mogę Agnieszce podać rękę. Żeby zmienić swoje życie ja też musiałam poczuć, że tak dalej żyć nie mogę i muszę coś zmienić.

Widzimy te wszystkie sławne i piękne kobiety i wydaje nam się że ich życie jest wspaniałe. Zazdrościmy im wyjazdów, zagranicznych wycieczek, ale tak naprawdę nie wiemy co czują i czy są szczęśliwe. Agnieszka pokazała w swojej książce całemu światu, że sława i pieniądze nie idą obowiązkowo w parze ze szczęściem. Ten pierwszy rozdział moja podróż miała własnie pokazać czytelnikom drogę od nieszczęścia do samoświadomości odnośnie swojego zdrowia i samopoczucia.

Moje mapy

Ten rozdział prowadzi czytelnika po ścieżce jaką wydeptała Agnieszka w drodze do jej szczęścia i dobrego samopoczucia. Mówi o modlitwie, medytacji i ćwiczeniu jogi. Początkowo dwie pierwsze rzeczy absolutnie mi się nie łączyły. Kościół jest wyraźnie przeciw medytacji i jodze. Sama Agnieszka pisze, że miała opory co do śpiewania mantr. Jest wierzącą i praktykującą katoliczką i początkowo nie chciała tego robić. W książce wyjaśnia tą sytuacje i wysnuwa wniosek, że medytacja jest dla każdego dla katolika też.

Dziennik życia

Zeszytów miałam i mam mnóstwo. Uwielbiam zapach farby drukarskiej i pięknych okładek stąd moja „kolekcja” Agnieszka opisuje jak pisze scenariusze swojego życia. Ja już dawno zamierzałam pisać coś na kształt dziennika-pamiętnika. Udało mi się to dopiero jak przeczytałam książki Agnieszki. Staram się pisać piękne scenariusze i dziękować za to co mam. W tym punkcie tak jak ja możesz napotkać trudności. Nasze społeczeństwo uwielbia czarne scenariusze i narzekanie. Można się pokusić o stwierdzenie, że my Polacy tak mamy, że narzekamy. Na wszystko od pogody po sąsiadów, pracę aż do rodziny.

Zdecydowana większość ludzi żyje po omacku, wystawia się na działanie negatywnych energii – na przykład złości, agresji lub smutku zawartych w filmach czy muzyce. Jeśli więc pozwalamy, aby docierało do nas to, co negatywne, nie powinniśmy się później dziwić, że źle się czujemy fizycznie, mamy głowę pełną ciężkich, natrętnych myśli czy też jesteśmy wyssani z energii. Sami na to wyraziliśmy zgodę.

Fragment powyżej najlepiej opisuje dlaczego czujemy się tak a nie inaczej i jesteśmy w tym punkcie życia a nie w innym. Pozwalamy by inni za nas decydowali, oataczamy się złymi emocjami i sytacjami.

Nie ze wszystkim się zgadzam

Niestety nie wierzę we wpływ planet na dni tygodnia i rozpisywanie sobie wedle tego zadań na cały tydzień. Podchodzę sceptycznie do energii poranków. Już dwa lata wstaję o 5:30 bo pracuję na etat i od dwóch lat nie udało mi się wstać rano z radością. Nie umniejsza to jednak wartości jakie płyną z książki. Wręcz przeciwnie. Może ktoś po przeczytaniu stwierdzi, że będzie wcześniej wstawać, tak jak ja stwierdziłam, że będę pisać dziennik.

Rozdział moje odkrycia

Moje Odkrycia to ostatni rozdział książki. Na podstawie swoich doświadczeń autorka przekonuje szczególnie kobiety, że w każdej z nas jest dobro, że powinnyśmy otaczać się pięknem i dobrymi emocjami. To własnie ten rozdział zmusza do przyjrzenia się swojemu życiu i wprowadzenia w nim wiele zmian na lepsze.

Czytać czy nie czytać?

Oczywiście, że czytać! To piękna opowieść o przemianie. Bardzo osobista relacja sprawia, że Agnieszka i jej przemiana jest autentyczna, a co więcej przekonuje nas, że prosta do zrealizowania we własnym życiu. Zwracam jednak uwagę, że od samego przeczytania nasze życie się nie zmieni! Potrzebujemy dojrzeć do potrzeby wprowadzenia zmian i do świadomego ich wprowadzania!

 

Wszystkiego dobrego!

Joanna

 

%d bloggers like this: