codzienność,  szczęście

Dużo, więcej, za dużo celów… czyli jak sami się unieszczęśliwiamy

Zjawisko to zauważam wśród ludzi w moim wieku. Pierwszy raz chyba na studiach, kiedy przy oględzinach pokoju do wynajmu osoby współdzielące mieszkanie mówiły, że w sumie w mieszkaniu tylko śpią. W ich głosie można było wyczuć dumę. „Mam tyle zajęć, że przychodzę tu tylko spać.” Minęło kilka lat, studia skończyłam, a wciąż słyszę o ilości zajęć, tym razem po pracy. Dzisiaj mam basen, jutro zajęcia z języka obcego, a pojutrze szkolenie. Tylko czy to bycie zajętym nasz uszczęśliwia?

Wszyscy zapierniczają, zapierniczam i ja!

Biję się w pierś i przyznaję, pierwszy raz w pułapkę pracoholizmu (raczej studioholizmu, kursoholizmu i dorzuciłabym jeszcze dodatkowozajęciuholizmu) wpadłam już w czasie studiów. Kilka specjalizacji, dodatkowe kursy, język angielski, a na piątym roku praca weekendowa. Teraz widzę siebie jak takiego małego chomiczka w kółeczku – „Szybciej! Trzeba biec szybciej!”. Tylko w sumie nie zwracałam uwagi na siebie. Nie zastanawiałam się: „Czy moje ciało ma jakieś potrzeby?” Za to w myślach pytałam retorycznie: „Czy naprawdę mam tak słabą odporność skoro znowu choruję? Czemu do cholery znowu mam katar? TERMINY mi uciekną, nie mogę chorować”. Wiem jednak, że nie byłam sama. Znałam mnóstwo osób, które żyły tak jak ja – czyli w wynajmowanym mieszkaniu tylko spały.

Dużo, więcej, za dużo celów… czyli jak sami się unieszczęśliwiamy

W zeszłym tygodniu uświadomiłam sobie, że znowu jestem zajęta, kalendarz mam zapchany zadaniami i celami, a do domu przychodzę zmęczona wieczorem. Stety albo niestety jeżeli za coś się biorę to muszę skończyć/zrealizować i tym sposobem naliczyłam jedenaście dodatkowych zajęć, które wkładam sobie w grafik. JEDENAŚCIE! No tak być nie może!

Co zrobiłam, by skupić się w życiu na tym, co ważne

Przedstawiam wam co zrobiłam by zmniejszyć ilość zajęć.

1.Wypisz czym jesteś zajęta

W tym punkcie potrzebne są kartka, długopis i chwila by móc się zastanowić. Wypisz wszystko czym się zajmujesz. Co zabiera Ci czas. Kursy, dodatkowe zajęcia, inne aktywności. Nie mówię tutaj o pracy zarobkowej.

2.Mamy? To teraz punkt po punkcie oglądamy czym się zajmujemy.

Do każdego punktu zadałam sobie pytania:

Czy tego potrzebuję? (czy jest to dla mnie ważne i czy daje jakieś korzyści na teraz bądź przyszłość)

W jakim terminie mogę to zakończyć? oraz Czy opłaca się ( w sensie materialnym i niematerialnym) to przedsięwzięcie kończyć wcześniej, czy może warto dotrwać do końca?

Czy będę żałować jak z tego zrezygnuję?

Czy to mnie bardziej uszczęśliwia czy unieszczęśliwia?

3. Wystarczy przemyśleń. Działamy!

Jeżeli mamy 10 zadań to posługujemy się liczbami od 1 do 10, przy czym 1 to najbardziej ważne. I do każdego zadania przypisujemy mu odpowiedni numer zaczynając od najważniejszego czyli jedynki.

4. Coś trzeba wyrzucić.

Ja zrezygnowałam z trzech punktów. Było trudno, ale w tym tygodniu będą takie dwa dni, kiedy przyjdę do domu prosto z pracy i mam zamiar wykorzystać ten czas na coś co sprawi mi przyjemność.

Blog na mojej liście

Myślałam, że blog jest wysoko na mojej liście, ale po dłuższych przemyśleniach okazało się, że jest 5! Zakładam go z myślą jako hobby i możliwość dzielenia się przemyśleniami odnośnie szczęścia. Okazało się jednak, że bardzo stresowałam się, kiedy nie wypuszczałam kolejnego artykułu, bo nie miałam czasu pisać. Teraz wiem, że nie jest wysoko na mojej liście i będą się zdarzały tygodnie, kiedy nie wypuszczę artykułu. Jednak najpiękniejsze jest to, że nie będę się tym przejmować. No chyba, że będzie w moim top trzy, bo za dwa miesiące znowu zrobię listę.

Wszystkiego dobrego!

Joanna

10 decyzji, które może sprawić, że będziesz szczęśliwy

 

 

%d bloggers like this: