szczęście,  wywiad

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją– Żaneta Jażdżyk programistka, mama, blogerka

Można być mamą, blogerką i spełniać się zawodowo, a wszystko dzięki pasji. Pasja nas napędza, daje nam sił, dmucha w nasze żagle. Zapraszam Was na kolejną rozmowę w cyklu „Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją”. Dzisiaj pogromczyni kodu – Żaneta, z którą spotkałam się w jej centrum dowodzenia światem, czyli w małym pokoiku – jej biurze, gdzie oddaje się swojej pasji.

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją– Żaneta Jażdżyk programistka, mama, blogerka. Moja droga Żaneto, opowiedz o sobie troszkę.

Mam na imię Żaneta. Z zawodu, wykształcenia i pasji jestem programistką. Prywatnie – żoną, mamą niespełna dwuletniej córeczki Zuzy i blogerką.

Z zawodu i z pasji jesteś programistką. Opowiedz nam trochę o tej pasji.

Jest to coś, w czym zakochałam się już przeszło dekadę temu. Uwielbiam problemy jakie programowanie przede mną stawia. To jak zabawa w detektywa, który dzień w dzień staje przed nowymi zagadkami, wyzwaniami.

Owszem, jest w tym pewna powtarzalność. Tworzę kod, analizuję go, poprawiam, rozwijam. Doskonalę swój warsztat, specjalizuję się i ciągle dowiaduje czegoś nowego. Tworzę coś, z czego korzystają inni. Widzę efekty swojej pracy. Od niedawna również dzielę się swoją pasją także w sieci, prowadząc bloga o programowaniu (NetteCode).

Czy to Twoja jedyna pasja?

Zdecydowanie nie. Muszę przyznać, że pasjonuję się wieloma rzeczami. Kiedy zasiadam do czegoś, często rozpiera mnie energia. Nie wiem, na którym etapie życia tak się stało, ale mam wrażenie, że jeśli musiałam się do czegoś zmuszać – albo z tego rezygnowałam, albo zaczynałam się tym pasjonować.

Moją kolejną choć tak naprawdę pierwszą pasją jest nauka i rozwój osobisty. Dosłownie nauka. Kocham ten proces. Zdobywanie nowej wiedzy, zgłębianie jej (oraz przekazywanie dalej). Interesuje mnie wiele rzeczy, choć z czasem nauczyłam się skupiać na tym, co jest mi realnie potrzebne.

Uwielbiam czytać. Książki <3 Przyznam, że brakuje mi czasu, by tak jak niegdyś dać się pochłonąć i spędzić na lekturze kilka godzin, nie mogąc zasnąć. Od czasu do czasu sobie na to pozwalam. Choć wiem jakie są koszty (niespełna dwuletnie dziecko i niewyspanie po takiej nocnej sesji).

Uwielbiam pisać. Często zaczynam i ciężko mi przestać. Ponosi mnie wena. Niekoniecznie w temacie, który zaczęłam. Może to efekt uboczny spędzenia lat na czytaniu książek?

Jest tego sporo, prawda? Ale udało mi się je w pewnym stopniu połączyć. Programowanie zaspokaja w pełni potrzebę ciągłej nauki i rozwoju. Prowadzenie blogów pozwala mi rozwijać warsztat pisarski, przelewać myśli na… no, nie do końca papier 😉

Nie obyłabym się tu jednak bez pasji do organizacji, planowania, upraszczania, porządkowania wszystkiego. W głowie (a raczej z głowy :P), w systemach, aplikacjach. Z tej pasji powstał mój pierwszy blog – Nettelog, a od niedawna zostałam Ambasadorką aplikacji Nozbe, na której od lat bazuje mój system produktywności ?

 

 

Rozumiem, że nie samą pracą i rozwijaniem siebie człowiek żyje. Co robisz jeszcze dla siebie?

O ironio! To właśnie rozwój jest czymś co robię dla siebie i co kocham. Ale lubię również przysiąść z ciekawą lekturą, zatopić się w niej. A już zwłaszcza w sprzyjających warunkach (środek lata, słoneczko, bezchmurne niebo). I nie mówię tu o literaturze rozwojowej.

Kocham spędzać czas z moją małą, jeszcze niespełna dwuletnią córeczką. Kocham oglądać jakie postępy robi z dnia na dzień, jak się zmienia. To jest niesamowite, gdy po całym dniu pracy, wracam do niej do domu. Zaciąga mnie do swojego pokoju, przeglądamy jej książeczki. Opowiada mi coś i niezależnie od tego czy ją rozumiem (choć z każdym dniem coraz bardziej da się dogadać!) jest to fascynujące 🙂 Niesamowity reset po dniu pełnym pracy, programowania, myślenia, a czasem przed kolejnymi godzinami, gdy już córeczka pójdzie spać.

Co napędza Cię do Twojej pracy (programowania, samorozwoju, itp.)? Jest takim „motywatorem”?

Powiedziałabym nieskromnie, że mam to we krwi. Organizuję się i dążę do swoich celów odkąd pamiętam. Pierwszy kalendarz miałam już w podstawówce.

Motywuje mnie przeszłość. To, co mi się udało zrobić, zdziałać. To jakie to dało efekty. Przeszłość upewnia mnie, że wszystko jest dla nas możliwe. Choć jest kwestią czasu. Dlatego warto określić, czego tak naprawdę chcemy.

Motywuje mnie również przyszłość. Mam pewną wizję życia – dążę do niej, określam kolejne kroki. Raz szybciej, raz wolniej, byle w dobrym kierunku i do przodu. Kocham tą drogę, ten cały proces. Lubię obserwować jego rezultaty.

Podstawą we wszystkim jest świadomość własnych potrzeb, celów, a nawet marzeń. WŁASNYCH! Plus wybranie tych najważniejszych. Odpowiedzenie sobie na proste pytanie: „Dlaczego?”. Wtedy dużo łatwiej wytrwać, dużo łatwiej o motywację i energię do działania.

Jak i kiedy odnalazłaś swoją pasję jaką jest programowanie?

Już całe lata temu! Chodziłam wtedy jeszcze do gimnazjum i wkraczałam w fascynujący świat Internetu (ktoś jeszcze pamięta czasy bez „stałego” łącza przy komputerach?).

Pamiętam łączenie z siecią i charakterystyczną „muzyczkę”

Tak, to wtedy odkrywałam blogi, a że sama uwielbiałam pisać – postanowiłam założyć własny. Jednak kompletnie nie potrafiłam znaleźć odpowiedniego szablonu – więc zaczęłam naukę HTML i CSS, i stworzyłam swój pierwszy szablon 😉

Z czasem postanowiłam pójść o krok dalej – założyłam portal. Poznałam czym jest CMS np. WordPress, choć wtedy akurat po niego nie sięgnęłam (chyba jeszcze nawet nie istniał ?). Potrzebowałam kolejnych funkcjonalności, więc uczyłam się PHP i pisałam bądź modyfikowałam moduły.

A potem poszłam do liceum. Wiedziałam już, co będzie moim kolejnym krokiem – nauka programowania na poważnie i studia informatyczne. Choć przyznam, że do ostatniej chwili biłam się z myślami o nauczaniu matematyki 😉

Skąd pomysł na blogi?

Zacznę od pierwszego, bo bez niego na pewno nie byłoby drugiego 🙂

Odkąd pamiętam dostawałam wiele pytań. „Coś nie działa”, „coś jest nie tak”, „jak ja to robię?”. Długo udzielałam pojedynczych odpowiedzi. Jednak jako osoba, która ceni sobie czas – postanowiłam znaleźć sposób, by ułatwić sobie życie i zamknąć część wiedzy w jednym miejscu.

Zbierałam się latami. Dosłownie latami, bo pomysł na bloga pojawił się dobre trzy lata przed startem pierwszego. Ostateczną motywacją było dla mnie zajście w ciążę. Stwierdziłam, że jeśli nie teraz – to kiedy? Wtedy pojawił się nettelog.pl

A Nettecode?

Założyłam bloga o produktywności, aplikacjach, kwestiach technicznych – Nettelog. Ale to, co często interesowało Czytelników to fakt, że jestem programistką. Zdecydowałam się pomóc i zaczęłam pisać o programowaniu. Później zrobiłam krok dalej i zaproponowałam utworzenie grupy wsparcia w nauce programowania. Pomysł spotkał się ze świetnym odzewem (aktualnie należy do niej przeszło 11 tys. osób).

Ponieważ pewne pytania pojawiały się w kółko – odpowiedzi postanowiłam zawrzeć na swoim kolejnym blogu, poświęconym już tylko i wyłącznie tematyce programowania – nettecode.com

 

Co wnoszą do Twojego życia?

Na pewno wiele inspiracji, motywacji. A tego nie da się przecenić. Chwile szczęścia, gdy dostanę wiadomość od kogoś, kto dziękuje mi za pomoc, inspirację, wiedzę, czas. Daje mi to niesamowitą siłę do działania dalej. Widzę, że to ma sens. Niesamowicie spełnia to moją potrzebę pomagania innym, co zawsze uwielbiałam. I to na całkiem sporą skalę 😉

Powiedziałaś, że „ostateczną motywacją [do założenia bloga] było zajście w ciążę i stwierdziłaś, że jak nie teraz to kiedy”. Co było taką iskrą do tej myśli? Nowe życie pod sercem czy chęć jakieś zmiany dotychczasowego stylu życia?

Ani to, ani to 😉 W zasadzie byłam bardzo zadowolona z dotychczasowego stylu życia. Ohhh… chwilami tęsknię za tymi czasami, wypełnionymi na full (pracą, rozrywką, rozwojem). Nie prowadzę też bloga parentingowego i raczej nie dzielę się przemyśleniami nt. macierzyństwa.

Powiedziałabym, że blog był raczej sposobem pozostania sobą, zachowania chęci i motywacji do rozwoju, dzielenia się wiedzą. Nie podejrzewałam, co z tego wyniknie, ale przyznam, że to również bardzo mi się podoba.

 Czy według Ciebie okres ciąży to dobry okres na zmiany w swoim życiu w zakresie rozwoju osobistego?

Zależy. Od bardzo wielu czynników. Niestety bardziej skłaniam się ku odpowiedzi „nie”. Zbliża się okres wielkich zmian. Narodziny dziecka wywracają wszystko do góry nogami. Powiedziałabym, że raczej warto się na te zmiany przygotować, ustabilizować coś, posprzątać, zorganizować. Zastanowić się jak to wszystko pogodzimy.

Z drugiej strony warto pomyśleć co będzie dla nas odskocznią po pojawieniu się dziecka. Co sprawi, że zachowamy równowagę po pierwszych tygodniach?

Każda z nas jest też inna i potrzebuje czegoś innego. Grunt by wsłuchać się w swoje potrzeby.

Co Cię w twoich działaniach najbardziej uszczęśliwia?

To, że mogę się spełniać. Uczyć nowych rzeczy, rozwijać. To, że przełamuje kolejne bariery, łamię stereotypy. To, że mam motywację by się zmieniać, wychodzić ze strefy komfortu, łamać ograniczenia. To, jak się zmieniam i to, kim się staje. Wiadomości, które dostaje od Czytelników, feedback.

Sukcesy działają na ciebie pozytywnie i nakręcają do dalszych działań i stawiania sobie celów?

Jak najbardziej! Są podstawami pod moje kolejne sukcesy, działania. O wiele łatwiej podjąć się kolejnych wyzwań, mając już coś na koncie. Ponadto jestem osobą, która musi mieć naprawdę mocne podstawy do swoich przekonań. Więc każdy sukces jest na wagę złota 🙂

Jesteś bardzo zapracowaną kobietą. Czy dbasz o swój wypoczynek i jak ładujesz swoje baterie?

Jasne 😀 Bez tego zdecydowanie nie dawałabym rady. Choć zdaniem niektórych i z własnych obserwacji wynika, że nie potrzebuję aż tak dużo tego ładowania baterii. Mocno nakręca mnie samo działanie. Jednocześnie staram się dbać o takie rzeczy jak choćby sen (sypiam ok. 8 godzin dziennie). Wieczory spędzane z córeczką i mężem także są pewnym „ładowaniem” baterii (a na pewno dobrego nastroju).

Czy uważasz, że szczęście kreujemy sami?

Zdecydowanie. Nie uważam, że szczęście to coś, co samo do nas przychodzi. Trzeba o nie zawalczyć. Nie powinniśmy go uzależniać od czynników zewnętrznych, okoliczności. Możemy być szczęśliwi w każdej chwili.

Dużo osób szuka szczęścia na zewnątrz, podczas gdy szczęścia moim zdaniem trzeba szukać wewnątrz. Nie czekać na nie, a tworzyć okoliczności, które je wywołują. Zauważać drobne rzeczy.

Nie uważam jednak, że szczęście to coś stałego, że możemy być szczęśliwi na całe życie. Szczęście to ulotne chwile, nasz odbiór rzeczywistości i to jak ta rzeczywistość na nas wpływa.

Uchyl nam rąbka tajemnicy i opowiedz jakie masz plany na 2018 rok?

Hehe… wielkie, a zarazem mniej niż zazwyczaj.

Z jednej strony mam ambitne plany i pomysły. Wejście na Youtube z tutorialami video oraz być może vlogiem (tematyka programowanie i organizacja), wypuścić pierwszy kurs online, założyć firmę. Pracuję również nad pewną aplikacją webową. A to tylko część z planów na najbliższą przyszłość.

Z drugiej chcę zachować pewną równowagę pomiędzy czasem spędzanym z rodziną a pracą i innymi aktywnościami. Wyeliminować część zadań, skupiać się na tym, co najważniejsze. Dla mnie to nie jest intensywny okres, to moje życie. Rozkładam więc siły, by starczyło ich na kolejne lata takiego działania 😉

Minimalizacja, esencjalizm, skupienie na tym, co ważne. To mój plan na 2018 rok.

Czego mogę Ci życzyć?

Czasu. To coś, czego nigdy mi za wiele 😀

Jeżeli macie jakieś pytania do Żanety, śmiało piszcie w komentarzach lub w zakładce kontakt

Zachęcam także do zapoznania się z wcześniejszymi rozmowami z cyklu „szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją”

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją – Marta Arbatowska biegaczka w maratonach

Wszystkiego dobrego!

Joanna

%d bloggers like this: