filozofia życia,  relaksacja

Porozmawiaj ze swoim ciałem, posłuchaj co chce Ci powiedzieć

Inspiracją do napisania tego wpisu była książka „Życie piękna katastrofa” autorstwa Jona Kabat-Zinna. Dzieło ma 500 stron i opisuje Klinikę leczenia stresu, czyli autorski projekt dr Kabat-Zinna. Z całości zaintrygowały mnie jednak słowa opisujące jak pacjenci Kliniki doprowadzają się do stanu w którym „dochodzą do ściany” i muszą leczyć już nie tylko stres, ale i objawy fizyczne.

Nasze ciało to jeden z najważniejszych obszarów jakie często przegapiamy, ignorujemy, nadmiernie wykorzystujemy albo przestajemy kontrolować, kiedy przestawiamy się na tryb automatycznego pilota. Możemy utracić kontakt z własnym ciałem, nie mieć świadomości jak się czuje. […] Fizyczne objawy to sygnały wysyłane nam przez ciało byśmy wiedzieli jakie ma ono potrzeby i jak się czuje.

Pozwoliłam sobie zacytować autora bo słowa te idealnie opisują sytuację jaka dotyka ludzi w ówczesnym świecie. Stres kumuluje się w naszym ciele początkowo nie dając objawów. W końcu to normalne zjawisko, które pozwoliło nam przetrwać jako gatunek tysiące lat. Stare porzekadło mówi, że co za dużo to nie zdrowo. Stres jest nam potrzebny, ale jako ludzie współcześni jesteśmy na niego narażeni zdecydowanie częściej niż ludzie żyjący 20, 50 czy 100 lat temu.

Siedzisz w samochodzie jadąc do pracy, siedzisz przed komputerem w pracy, siedzisz w drodze powrotnej, siedzisz…

Stres codziennego życia często wywołuje napięcie, które zwykle skupia się w konkretnych grupach mięśni, w miejscach takich jak barki, szczęka czy czoło. Aby zmniejszyć to napięcie trzeba najpierw zdawać sobie z niego sprawę. Trzeba je poczuć.

Najlepszym sposobem na rozładowanie napięcia jest oczywiście aktywność fizyczna, ale bardzo często z tego rezygnujemy. Bo zimno i daleko do siłowni. Bo smog w mieście to nie ma co wychodzić na zewnątrz. Bo jestem wyczerpana/wyczerpany po pracy i muszę odpocząć. Usiąść. Bo w sumie siedzieliśmy w drodze do pracy, w pracy i po pracy w drodze do domu, ale jakoś tak no… wtedy to byliśmy zajęci i nie odpoczywaliśmy, a teraz to trzeba usiąść i jednocześnie odpocząć.

Okłamywanie siebie: Jestem zdrowy/zdrowa nie potrzebuję się ruszać

Według statystyk trafiają do mnie na stronę osoby młode w przedziale 24-32 lata. Zapewne też i zdrowe 🙂 czego Tobie czytelniku życzę. Jednak wiem, że młodzi ludzie w tym przedziale wiekowym rzucani są na głęboką wodę. Dużo pracujemy bo jesteśmy zakredytowani, bo chcemy już mieszkać „na swoim”, niektórzy z nas być może mają już dziecko/dzieci. Wiele z tych sytuacji dostarcza stresu. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że teraz może nie odczuwamy skutków takiego funkcjonowania, ale możemy poczuć za jakiś czas. W natłoku obowiązków zatraciliśmy siebie jako ludzi.

„Jak mam słuchać swojego ciała, skoro nawet nie lubię słuchać swojej rodziny i nie wiem nawet, jak mam usłyszeć swoje ciało?”

Słowa z nagłówka powiedziała Courtney Carvey, w wywiadzie The Minimalist. O Courtney pisałam już we wcześniejszym artykule:

Courtney Carver – kobieta, która zmieniła swoje życie po diagnozie

Właśnie, że pokochać innych powinniśmy najpierw pokochać siebie. Tutaj muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz trafiłam na ten pomysł w książce „Życie piękna katastrofa” była zdziwiona. Powiedziałam sobie, że to jakieś głupoty. Będę rozmawiać ze sobą. Po co? No właśnie po to, żeby poczuć w jakim stanie jest nasze ciało. Postanowiłam spróbować i co? I warto się przełamać i…

Usiąść 🙂

W Klinice leczenia stresu 8 tygodniowy trening składa się w dużej mierze z medytacji i skanowania ciała. Kiedy zaczynałam medytować, trudno mi było być sama ze sobą. Zwykle w pomieszczeniu był jakiś szum. Chodziło radio, byli domownicy, chodziła pralka czy zmywarka. Kiedy postanowiłam, że będę medytować i skanować swoje ciało, leciała relaksująca muzyka. Wykorzystałam chwilę samotności, jednak wciąż nie mogłam usiąść w całkowitej ciszy. Zagłuszałam niejako siebie. No i oczywiście trudno było „nie myśleć”.

To jak mam ze sobą „rozmawiać”? Przecież nikt mi nie odpowie…

Program opisany w książce zawiera rozmaite techniki. Medytację, jogę czy skanowanie ciała. Sam autor pisze, że książka ta to:

[…] podręcznik, który pomaga rozwinąć własną praktykę medytacji i uczy, jak dzięki uważanej obecności wzmacniać zdrowie i stymulować uzdrowienie.

Osobiście polecam medytację. Jak medytuję i jakie korzyści mi przynosi opisałam w poniższym artykule 🙂

Moja przygoda z medytacją

Porozmawiaj ze swoim ciałem, posłuchaj co chce Ci powiedzieć

Tutaj przytoczę fragment z książki:

Kiedy coś złego dzieje się z naszym ciałem lub umysłem, naturalnie oczekujemy, że medycyna jest w stanie to naprawić, i często tak jest. […] W przypadku jednak chronicznych chorób albo stanów jakość naszego życia może w ogromnym stopniu zależeć od umiejętności poznania własnego ciała i umysłu. […] Najlepszym sposób współpracy z lekarzami i medycyną to wzięcie odpowiedzialności za poznawanie własnego ciała, uważne słuchanie go i dbanie o wewnętrzne siły pozwalające poprawić i utrzymać zdrowie. Tu właśnie przydają się ćwiczenia z medytacji. Wzmacnia ona te starania i nadaje im sens. Przyśpiesza też proces zdrowienia.

Nie mogłabym lepiej tego wyrazić. Nikt tak dobrze nie pozna nas jak my sami. Tylko my możemy się dowiedzieć czy mamy spięte mięśnie czy jesteśmy zestresowani. Wiemy, że jak chrapiemy to coś jest nie tak, wiemy, że jak kaszlemy to coś jest nie tak. Wiele symptomów umiemy rozpoznać, że coś z naszym ciałem jest „nie tak”, ale nie zawsze. Chroniczne zmęczenie traktujemy jak coś normalnego i wlewamy w siebie kawę. Boli nas głowa łykamy przeciwbólowy lek. Nie zastanawiamy się czy może te symptomy to kwestia stresu, kiepskiej diety czy małej ilości ruchu.

Porozmawiaj ze sobą. Twoje ciało być może ma Ci wiele do powiedzenia.

Wszystkiego dobrego!

Joanna

%d bloggers like this:
Inline
Inline