szczęście,  wywiad

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją – Karolina Gańko historyk

Każdy z nas potrzebuje pasji. Czegoś, co nas napędza. Moją koleżankę Karolinę napędza pasja do historii. Zainspirowała mnie do stworzenia cyklu o kobiecej pasji, która sprawia radość i przynosi szczęście. Spotkałyśmy się pewnego niedzielnego wieczora, żeby porozmawiać o historii, książkach i życiu.

Szczęśliwa kobieta to kobieta z pasją – Karolina Gańko historyk. Moja droga Karolino, opowiedz o sobie troszkę.

Karolina Wanda Gańko, miło mi. Urodziłam się w Warszawie dwadzieścia kilka lat temu, a mieszkam w Dębem Wielkim k. Mińska Mazowieckiego. Ukończyłam historię na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i chociaż na co dzień pracuję w firmie AGP Metro Polska – przy budowie II linii metra, po godzinach zajmuję się badaniem i opisywaniem historii, czyli zagadnieniami związanymi z moim wykształceniem. Jestem autorką kilku już książek historycznych i artykułów naukowych. Interesuję się historią społeczną, historią lokalną Gminy Dębe Wielkie i genealogią.

A poza historią?

Gdy tylko mam wolny czas chętnie podróżuję, jeżdżę na rowerze i fotografuję. Poza tym potrafię, i bardzo lubię, piec pyszne ciasta i ciasteczka – to kiedyś było moim skutecznym sposobem na stres. Od niedawna z pasją oddaję się również tańcom tradycyjnym i chociaż w tej dziedzinie dopiero raczkuję, sprawia mi ogromną przyjemność i dodaje energii.

Napisałaś już trzy książki i zrealizowałaś kilka ciekawych projektów przybliż nam trochę czym się zajmujesz.

Mam szczęście, że mogłam, i nadal mogę, robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność… czyli między innymi opisywać historię, którą jednocześnie cały czas poznaję. Wszystko to za sprawą dobrych ludzi, których spotykam na swojej drodze, którzy wierzą w moje umiejętności, podrzucają kolejne zadania i doceniają wkładany w pracę wysiłek. Pierwsza książka kosztowała mnie najwięcej energii – jest to moja praca magisterska, która została w całości wydana przez Wydawnictwo Naukowe UKSW.

Niemal równocześnie ukazały się „Dzieje Gminy Dębe Wielkie od czasów prehistorycznych do 1831 roku” napisane z okazji 600-lecia mojego ukochanego Dębego Wielkiego, wydane przez Urząd Gminy w Dębem Wielkim. Już drugi rok popełniam również artykuły m.in. dla „Rocznika Mińskomazowieckiego”. Ostatnia publikacja zwarta jest w połowie moja – Wydawnictwo UKSW zaprosiło mnie do współpracy przy „Dorożkarstwie warszawskim w XIX wieku” i z Łukaszem Lubryczyńskim opisaliśmy tę grupę bardzo dokładnie na tle historii Warszawy, czyli mojego drugiego ukochanego miejsca. W przypadku ostatniej książki mogę też powiedzieć, że w jakiś sposób mogłam się „wyżyć artystycznie”, już nie tylko wiernie odtwarzać historię. Książka jest troszkę luźniejsza w formie w porównaniu z poprzednimi, aczkolwiek wciąż zalicza się do naukowych pozycji. Otrzymaliśmy za nią dyplom honorowy Varsaviana 2016/2017 w Konkursie im. Hanny Szwankowskiej i nominację do 10. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, a Wydawnictwo również wyróżnienie Gaudeamus na Targach Książki w Krakowie w 2017 roku. Znaczenie tych wyróżnień dociera do mnie powoli, jeszcze momentami zastanawiam się czy to wszystko dzieje się naprawdę czy to tylko moja bogata wyobraźnia.

Sporo tego, rozumiem jednak, że nie żyjesz samymi książkami.

Sama ich promocja i towarzyszące temu wydarzenia, wywiady i spotkania to temat na oddzielną rozmowę, ponieważ sporo ich już było. Poza tym miałam przyjemność współpracować przy wspaniałym projekcie, dzięki któremu odkryłam taniec tradycyjny i zaczęłam to nowe hobby rozwijać, mianowicie „Tańcach na Gościńcu”. Był to cykl warsztatów tańca ludowego, realizowany latem 2017 roku. Trzy spotkania, trzy kapele, trzech instruktorów, mili i pełni pasji ludzie, a wszystko w przytulnym miejscu na szlaku dawnego Wielkiego Gościńca Litewskiego – w Gościńcu Goździejewskim. Bardzo rozwojowa i pełna wyzwań jest także moja etatowa praca przy budowie II linii metra. To, że mogę obserwować jak tworzy się historia i robić zdjęcia takiej inwestycji jest fascynujące i pełne przygód ;).

Co napędza Cię do Twojej pracy? Jest takim „motywatorem”?

Z całą pewnością ambicja. Tematy, które podejmowałam do tej pory, wymagały żmudnej,  mrówczej pracy, przy której niejedna osoba by, mówiąc kolokwialnie, „wymiękła”. Na szczęście mam taki charakter, że jak coś jest trudne do wykonania, tym bardziej mam ochotę to zrobić… i to jak najlepiej. Pierwszy moment zwątpienia, a potem pojawia się złość i chęć udowodnienia, że można… że choćby powoli, ale ja to zrobię, albo udowodnię swoją rację, bo nie ma rzeczy niemożliwych! Czasami idzie bardzo pod górę i wtedy zaciskam zęby, biorę dwa oddechy (albo wyrabiam wspomniane ciasteczka) i próbuję dalej. Poza tym uwielbiam adrenalinę – jeśli się dużo dzieje to czuję się jak ryba w wodzie. Deadline, którego tak wiele osób się boi? Czemu nie! Mogę nie spać, męczyć się, ale chcę sobie udowodnić, że zdążę na czas. Takie pozostałości z dawnego bardziej sportowego życia. Generalnie im więcej rzeczy na raz, tym ciekawiej. Co mnie jeszcze motywuje? To, że jestem typową humanistką ciekawą mnóstwa rzeczy z różnorodnych dziedzin (co widać chociażby po tematyce moich książek). Pytania o człowieka i o to, co go otacza nie są mi obce. Chcę być także w wielu dziedzinach niezależna i samodzielna.

Czyli historia jest Twoją największą pasją i to ona nadaje Twojemu życiu kolorów?

Oczywiście, że tak! Nie cały jej zakres, bo każdy ma jakąś epokę, którą lubi mniej lub bardziej, ale to jak kiedyś wyglądała rzeczywistość od zawsze mnie fascynuje i chętnie to zgłębiam. Najbardziej upodobałam sobie XIX wiek i sytuację Polski pod zaborami. Czasy coraz bardziej nam odległe i w dalszym ciągu nie do końca zbadane, ale niezwykle interesujące i mające wpływ na dalsze losy świata. Czasy przeobrażeń, zmian. Chciałabym na jeden dzień przenieść się w czasie i móc na własne oczy zobaczyć jak żyło się wtedy. Jeśli nie miałby to być XIX wiek to dwudziestolecie międzywojenne również mile widziane. Wehikule czasu działaj!

Mam podobne uczucia co to wyboru epoki, gdyby wehikuł czasu istniał. Jak i kiedy odnalazłaś swoją pasję?

Pamiętam, że już w szkole podstawowej lubiłam historię. Mój nauczyciel, p. Śledziewski, opowiadał o dawnych wydarzeniach w tak interesujący sposób, że sięgałam po kolejne książki i samodzielnie zgłębiałam materiał. Od tego się zaczyna – najpierw namiętnie czytasz, a później pojawiają się w Twojej głowie kolejne pytania, na które czasami nie ma odpowiedzi, albo odpowiedzi te ukryte są bardzo głęboko. Szukanie swoich korzeni, odtwarzanie historii rodzinnej też pomogło rozbudzić zacięcie historyczne. Kiedy pytasz o swoich przodków i nie słyszysz zadowalającej Cię odpowiedzi, albo widzisz, że fakty do siebie nie pasują, zaczynasz szukać na własną rękę w księgach metrykalnych. To jest dobry początek przygody z historią. Potem uzależniasz się od tego szukania i tak dalej 😊. To, jak i gdzie znaleźć trudno dostępne informacje wymaga już większego przygotowania merytorycznego. I pewnej dojrzałości.

Nie miałaś innych pomysłów na życie?

Miałam taki moment, że historia poszła troszkę na bok i myślałam, że zostanę lekarzem…

Ambitnie i całkowicie inna dziedzina. Wow.

W klasie biologiczno-chemicznej, zdałam sobie szybko sprawę, że to nie moja droga. Ciężko jest jednak wybrać od razu tę właściwą, kiedy interesuje nas wiele różnorodnych rzeczy jednocześnie. Wytrwałam trzy lata, ucząc się rozszerzonej biologii, chemii i fizyki, a na własną rękę także historii. W międzyczasie pojawiały się też pomysły aktorstwa, ale w to się nigdy mocniej nie zaangażowałam. Nie wiedziałam do końca na jakie iść studia i miałam kilka pomysłów na siebie. Ostatecznie wybrałam historię, czego w 100% nie żałuję. Same studia były dopiero początkiem mojej drogi, wszystko rozkręca się dopiero po ich zakończeniu. Jedno mogę powiedzieć – pasja i robienie tego, co się lubi, jest najważniejsze!

Co Cię w tym wszystkim najbardziej uszczęśliwia? („W tym wszystkim” – chodzi o projekty, pisanie książek itp.)

 To, że mogę współpracować z twórczymi ludźmi, z osobami, którym chce się działać i przekazywać coś innym. Takie spotkania i rozmowy zawsze są dla mnie inspirujące. Już zresztą samo to, że działam daje mi pałera, bo w miejscu usiedzieć nie potrafię (zapytaj znajomych, z pewnością potwierdzą). Dzięki możliwości pracy przy książkach i projektach mogę też dzielić się z innymi moimi odkryciami… bo i takie się pojawiają. Lubię być detektywem, szukać nowych tropów, dopasowywać elementy układanki w taki sposób, żeby dały logiczną całość, a także obalić i sprostować dotychczasowe przekłamania dziejowe. A potem opisać to w interesujący sposób, szukając swojego stylu – to sprawia mi ogromną radość. Czytając kolejne większe lub mniejsze prace, coraz częściej dostrzegam „moje pióro” i to jest bardzo satysfakcjonujące.  Poza tym, kiedy widzisz pozytywny odbiór tego co robisz, wtedy możesz poczuć się naprawdę szczęśliwą i spełnioną osobą.

Pozytywny odzew działa na Ciebie motywująco?

Tak! Coraz częściej dostaję wiadomości od obcych mi osób, które przeczytały moje książki i zapragnęły nawiązać kontakt. Dziękują mi za to, że przybliżam im historię, życzą powodzenia, podsuwają kolejne tematy i pytają o następne publikacje, albo o to, gdzie można dostać istniejące. To jest bardzo wzruszające i miłe, zwłaszcza dla kogoś, kto zajmuje się tym od niedawna. To daje impuls do dalszego działania, bo widzisz, że dotychczasowe starania i ciężka praca miały sens. Z drugiej strony obawiasz się, że kolejne twoje dzieła nie będą już tak udane, a poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko. Masz nadzieje, że jej nie strącisz i mimo wszystko podejmujesz próbę myśląc optymistycznie: „chyba mi to pisanie wychodzi” 😉.

Jesteś bardzo zapracowaną kobietą. Czy przy takim natłoku obowiązków dbasz o swój wypoczynek i jak ładujesz swoje baterie?

Staram się znajdować jak najwięcej czasu na odpoczynek, chwilę tylko dla siebie i dla bliskich. Nie da rady działać non stop na pełnych obrotach, bo w pewnym momencie organizm mówi pass. W końcu jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami. U mnie w tym roku bez kroplówki się nie obyło, także polecam wszystkim bardziej dbać o siebie i w tym roku sama postanawiam bardziej się oszczędzać, bo zdrowie jest najważniejsze. Chętnie odpoczywam przy dobrej książce, ale wiesz co – na tym też się łapię: zamiast luźnej powieści zazwyczaj sięgam po kolejne pozycje historyczne i tym samym mój mózg nie jest w stanie zapomnieć o pracy. Coraz chętniej robię sobie wypady na „odludzie”, tam gdzie jestem tylko ja, cisza i przyroda – to relaksuje i inspiruje jednocześnie. Potem natomiast z jeszcze większą przyjemnością wracam do miejskiej dżungli i do współpracy z innymi.
Pytanie o ładowanie baterii zadawane jest mi bardzo często i nie ukrywam, że zawsze mnie bawi 😀. Najlepiej ładują mnie chyba kolejne wyzwania. Czasami jest tak, że czuję, że mam dość wszystkiego, a nagle wpada kolejna rzecz do zrobienia – wtedy dostaję nowej energii. Nie wiem skąd to się bierze – może z kosmosu? 

Wydaję mi się, że z poczucia możliwości kreowania własnym życiem. Czy uważasz, że szczęście kreujemy sami?

Uważam, że nasze życie zależy przede wszystkim od nas samych. Czasami na to, czy jesteśmy szczęśliwi wpływają również inni ludzie, czynniki zewnętrzne i tego nie możemy przeskoczyć. Nie jesteśmy w stanie zaplanować sobie idealnego życia i nie o to wcale chodzi. Najważniejsze jest życie w zgodzie ze sobą samym i robienie tego, co się kocha. Zapatrywanie się na to, co jest dookoła nas nie ma sensu, ponieważ ludzie i rzeczy się zmieniają. Można być samemu i czuć się szczęśliwym, lub być samotnym w związku – to wybieramy sami. Nie trzeba mieć tysiąca znajomych, bo wystarczy kilkoro prawdziwych przyjaciół, z którymi wzajemnie się wspierasz i jesteś szczęśliwa. Od nas zależy kogo zaprosimy do swojego życia. Tak samo jest z pracą – jeżeli czujemy, że zaczynamy się w niej męczyć, należy zastanowić się nad zmianą. Zmiany co jakiś czas są dobre i potrzebne – to jest jak dopuszczenie chłodnego powietrza w upalny dzień. Żeby być szczęśliwym musimy też być otwarci na to, co daje nam życie, nie bać się i nie zastanawiać za długo, bo kolejna okazja na przeżycie tego może się nie powtórzyć.

Uchyl nam rąbka tajemnicy i opowiedz jakie masz plany na 2018 rok.

Pierwszym planem na zimę/wiosnę jest uzupełnienie „Dorożkarstwa warszawskiego w XIX wieku” do II wydania. Prace już ruszyły, więc mogę o tym śmiało mówić. Ale to nie koniec – mam w planach kilka artykułów, więc zachęcam do śledzenia. Może uda się też popracować przy ciekawym projekcie kulturalnym niezwiązanym z literaturą – czas pokaże. W 2017 roku nie napisałam ani jednej książki, więc chyba pora to naprawić w roku bieżącym… jak myślisz?

Zdecydowanie!

Moja głowa jest pełna pomysłów, muszę tylko znaleźć na nie czas i metodę realizacji, a z tym bywa różnie. Mam pewien harmonogram zadań, którego się trzymam, a poza tym chcę brać od losu to, co mi przyniesie. Co to będzie zobaczymy.

Czego mogę Ci życzyć w 2018 roku?

Życz mi tego, żeby nie zabrakło mi energii do wcielania w życie kolejnych pomysłów. Przydałoby się również wydłużenie doby do 30 godzin, ale to chyba i tak nie spełni się 😉. Ja Tobie i czytelnikom życzę przede wszystkim, żebyście żyli szczęśliwie i mogli robić to, co kochacie :D!

 

Jeżeli macie pytania do Karoliny piszcie w formularzu kontaktowym!

Wszystkiego dobrego!

Joanna

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this:
Inline
Inline