dobra książka,  filozofia życia

Wyznaczanie sobie celów – czyli sport XXI wieku

Impulsem do napisania tego postu była książka Olivera Burkemana „Szczęście – poradnik dla pesymistów”. Szczególnie rozdział Szaleństwo celów. Zrozumiałam, że znalazłam się w tej „grze”. Zewsząd bombardują nas podsumowania 2017 roku i plany na 2018 rok. Ja też takowe podsumowania i planowania zrobiłam, a jakby tak iść pod prąd i żyć chwilą?

Wyznaczanie sobie celów – czyli sport XXI wieku bo wszyscy tak robią…

zrobię i ja… bo wszyscy mają już ambitne plany. Będą chudnąć, założą firmy, blogi, wyjadą na wakacje. Siedzisz i oglądasz internet, który jest tym zalany, a że człowiek to istota społeczna to raczej nie lubi odstawać i też zrobi plany, że będzie chudnąć, założy firmę, blog, wyjedzie na wakacje…

Przyznaję moja wina,

że mam na głowie za dużo i zrozumiałam to już przed świętami. Dlatego założyłam, że w 2018 roku pozamykam wiele spraw. Więc… zrobiłam dużo planów. Przyznaję, biję się w pierś i widzę to. Staram się jednak, że moje działania były wyważone i pozwalały na balans pomiędzy pracą, a odpoczynkiem.

Wyznaczanie celu jest dobre,

ale jak to w życiu bywa należy szukać złotego środka. Z tego zaś co zauważyłam, kobiety mają tendencję do narzucania sobie zbyt wygórowanych lub wręcz niemożliwych do realizacji celów, które szybciej doprowadzą do frustracji niż do osiągnięcia go. Stawiajmy sobie cele rozsądnie!

Utożsamiamy się z celem tak bardzo, że się zapominamy o teraźniejszości

Wracając do książki. Bardzo dobrej z resztą o której pisałam już co nieco w poście o Muzeum Porażek. Poniżej odsyłam do artykułu.

Muzeum Porażek – jak nasze błędy mogą być sukcesem

W rozdziale szaleństwo celów Oliver Burkeman, opisuje wyprawę na Mount Everest z 1996, podczas której ośmioro alpinistów przepłaciło wyprawę życiem. Czemu? Tak skupili się na celu (szczycie), że nie reagowali na wszystkie możliwe czynniki niesprzyjające i zmuszające do powrotu. W książce jest opisana historia Chrisa Kayesa, eksperta giełdowego oraz ds. zachowań organizacyjnych. Łączył on tą tragiczną wyprawę na Mount Everest z zachowaniami typowymi w biznesie. Pośród korporacyjnych kolegów Kayesa, wyznaczanie sobie celów osiągnęło poziom wręcz religijnego dogmatu, a charyzmatyczny lider to taki, który był, jest i będzie gotowy do stawiania śmiałych celów dla swojej organizacji, by następnie skupić się na osiągnięciu ich. Kayes przełożył to na tragedię w 1996 roku. Alpiniście wchodzący na górę zostali „Skuszeni do destrukcji za pomocą własnego zamiłowania do celów. Im bardziej koncentrowali się – tym bardziej cel stawał się nie tylko celem zewnętrznym, ale i częścią ich własnej tożsamości. Wyobrażali sobie siebie jako znakomitych przewodników lub wspinaczy amatorów, mogących pochwalić się niebagatelnym osiągnięciem. Coraz trudniej było im zrezygnować, mimo kolejnych sygnałów, że jest to wyprawa samobójcza”.

Na podstawie tej historii w 2015 roku powstał film

A jak uda Ci się osiągnąć cel to da Ci on szczęście?

Ciekawe pytanie. Czy cel, który wyznaczamy sobie teraz sprawi, że będziemy szczęśliwi? Skoro go stawiamy to znaczy, że z czegoś nie jesteśmy zadowoleni teraz, ale praca nad tym, aby osiągnąć dany cel może sprawić, że porzucimy na pastwę losu swoje szczęście tu i teraz. Patrzymy w przyszłość i mówimy: będę szczęśliwy jak będę mieć firmę, bloga, wyjadę na wakacje. A jakby tak zacząć kreować własne szczęście tu i teraz?

Dzisiejszy wpis zakończę cytatem Ambrosa Bierce, „Słownik diabelski”.

Przyszłość: czas, w którym nasze interesy kwitną, przyjaciele są wierni, a szczęście pewne.

Wszystkiego dobrego!

Joanna

Leave a Reply

%d bloggers like this: